Kosynier4x4 / historia
Miłosław, niewielkie miasteczko w województwie wielkopolskim,
wydawałoby się, że nic się tu nie dzieje. W przeszłości zasłynął on z
pierwszej zwycięskiej bitwy w okresie Wiosny Ludów, gdzie to kosynierzy
stawili zwycięski opór prusakom i dzieci walczyły o mowę Polską z
zaborcami. To właśnie waleczność, upór i dążenie kosynierów do zwycięstwa
stały się inspiracją do utworzenia klubu off-roadowego o nazwie
KOSYNIER4X4. Dzieki off-roadowi i rajdom samochodów terenowych Miłosław
stał się miejscem znanym dla wielu osób w całej Polsce.
Nasz klub działa już od kilku lat i zrzesza ponad 20 członków
zauroczonych jazdą w terenie. Klub formalnie powstał we wrześniu 2006 roku,
ale jeździmy już razem przeszło 5 lat. Są w naszym klubie osoby dla których
przygoda z off Roadem zaczęła się dużo, dużo wcześniej, a ich bagaż
doświadczenia jest już spory. Dla równowagi mamy tez wielu nowicjuszy,
którzy niedawno zaczęli swą przygodę z rajdami. Szybo się uczą i nie
pozostają w tyle. Często urządzamy wspólne wyjazdy i integracje w terenie,
jeździmy na rajdy, gdzie spędzaliśmy czas na wymianie doświadczeń, wspólnej
rywalizacji w terenie oraz przy ognisku. :) Pierwszym wspólnym dla nas
rajdem był przedostatni IX zlot samochodów terenowych w Swornychgaciach w
2003 roku. To tam zobaczyliśmy jak wspaniale można się bawić na rajdzie i
jaką to daje satysfakcje i frajdę. Jędrek Jarochowski był uczestnikiem
zlotów w Swornychgaciach co roku od początku istnienia imprezy, podobnie
jak Zbyszek Górny który opuścił go tylko raz. Są to prawdziwi weterani,
zaliczyli "Tarpaniade" organizowaną na naszych terenach i inne rajdy o
których niewiele osób dziś pamięta. Utworzenie klubu dawało nam większe
możliwości, chcieliśmy się rozwijać, przeć do przodu i zrobić w końcu cos
innego. Kosynier4x4 jest w światku offroadowym znany i myślę, że pozytywnie
kojarzony.
Naszego klubu nie stanowią przypadkowe osoby, każdy może czymś się
pochwalić. Jest to zdobyte doświadczenie, umiejętność rozbawienia
towarzystwa, chęć rozwijania umiejętności, chęć dobrej zabawy, smykałka do
jazdy czy przeróbek. W naszych szeregach szczególne miejsce mają również
panie. Wszystkich łączy miłość do off-roadu, nieważne czy jest ktoś bogaty
czy biedny, wysoki czy niski, ma taki czy inny samochód, w terenie ( i przy
ognisku ( )każdy jest taki sam i ma tak samo ciężko co wspaniale integruje.
Startujemy w wielu elitarnych, znanych i ciężkich imprezach. Byliśmy
częstym gościem na Expedycji Kaszubi gdzie w 2005 roku Piotr Płocki wygrał
cały Puchar Expedycji. To tego typu rajdy nauczyły nas jeździć, jeździć z
głową gdyż wielu z nas startowało w klasie wyczynowej bez wyciągarki gdzie
wytrzymać 35 godzin "ciężkiej pracy" nie było wcale łatwo. Kłopoty ze
sprzętem, zmęczenie, chłód, brak snu to były czynniki które w połączeniu z
extremalną trasą stwarzały mieszankę zdolną wykończyć nawet najlepszych.
Nigdy żaden z nas nie odpuścił, wszyscy dzielnie walczyliśmy do końca,
mając na koncie zaledwie kilka pieczątek, urwany resor czy ukręcony wał.
Każdy pragnął aby osiągnąć metę z satysfakcją, ukończenie już było
zwycięstwem. W 2006 roku stawialiśmy pierwsze kroki na Pucharze Polski
wtedy jeszcze ORLEN TROPHY. Na głęboką wodę porwali się wtedy bracia Wojtek
i Grzegorz Głowaccy zachwyceni formułą i trudnością tego typu imprez
startują w Pucharze Polski do dziś. Teraz już osobno, mając własne auta i
drużyny.
"Jazda w Pucharze wiele nas nauczyła, przeszkody które kiedyś były dla nas
extremalne od czasu zamontowania mechanika powoli stawały się nudne bo dla
windy ze stara nie ma rzeczy niemożliwych. Na pucharze pierwszy raz
zasmakowaliśmy trawersów a jazda stała się ciekawsza gdyż nie liczyło się
już samo pokonanie przeszkody ale czas w jakim się to zrobiło. Nauczyło to
nas błyskawicznego podejmowania decyzji i nauczyło bezpośredniej ale
bezpiecznej rywalizacji na oesach gdzie mogliśmy zmierzyć się z
najlepszymi"
Mówi Wojtek Głowacki vc-mistrz Pucharu Polski OFF ROAD PL 2007 i drugi
vc-mistrz w roku 2008.
Z naszego klubu w Pucharze startowało już kilka załóg m.in. Piotrek
Płocki z Jędrkiem Jarochowskim, oraz wspomniani bracia Głowaccy ze swoimi
pilotami. Pilotem Grzegorza Głowackiego jest Zbyszek Górny natomiast Wojtka
Głowackiego, i tu ciekawostka, jego syn Mateusz. Jest to jedyny rodzinny
team w klubie gdyż zaangażowana w off-road jest cała rodzina bez wyjątków.
Obecnie tylko te dwie załogi biorą udział w Pucharze Polski OFF-ROAD.
Nie wszystkie prace z naszymi autami jesteśmy w stanie zrobić sami.
Mimo iż się staramy nie każdy potrafi spawać lub ma do tego smykałkę. W
cięższych pracach pomaga nam genialny konstruktor czyli Piotrek. Jego
konstrukcje zawsze wzbudzały podziw. Wygrał Puchar Expedycji przez siebie
zbudowanym Samurajem z zawieszeniem na sprężynach, blokadami, PTO i
wyciągarką mechaniczną. Po wygraniu tego cyklu sprzedał samuraja zakupił G-
klasse gdyż największą radość sprawiało mu przerabianie. Jak to zwykle z
Piotrem bywa na oponach się nie skończyło i tak powstał mercedes z rurowym
nadwoziem i mechanikiem o pseudonimie "chuda Gela". Tak zaczęła się jego
przygoda z budową przeprawowych mercedesów. Pierwszym klientem był Grzegorz
który zachwycony klasą G i jej możliwościami sprzedał patrola i kupił
gelende z silnikiem Brabusa a Piotrek zajął się resztą. Niebawem z garażu
wyjedzie kolejna gela tym razem robiona dla klienta z poza klubu.
Pamiętajmy jeszcze, ze to Piotrek jako jeden z pionierów zamontował na
zlecenie Wojtka PTO i starowską wyciągarkę do Jeepa Wranglera zostawiając w
nim seryjną skrzynie i reduktor. To on tak przerobił mercedesowskie mosty
aby wraz z nowym zawieszeniem na sprężynach zamontować je w Jeepie na
resorach. To jemu w wielkim stopniu Wojtek zawdzięcza przygotowanie swojego
auta.
Oprócz Wojtka miłośnikami Jeepa są chłopaki z okolic Środy wlkp.
Zaczęli dość niefortunnie gdyż do tuningu swoich wranglerów wybrali
warsztat w Giżycku który mówiąc delikatnie nie popisał się swoimi
umiejętnościami. Jacek i Maciej do dziś mają do nich żal... ( Do naszego
klubu należy również specjalista od Mercedesa G z Poznania czyli Buli który
prowadzi warsztat i zaopatruje nas w części i dobre rady. Większość z nas
umiłowała sobie rajdy przeprawowe i to daje im najwięcej satysfakcji. Jest
jednak jedna osoba z klubu startująca w Rajdowych Mistrzostwach Polski
Samochodów Terenowych RMPST mianowicie - Jacek "Cebula" Ochowiak. Jak widać
nie wszystkim pasuje brodzenie po pas w błocie z liną w reku.
Od czasu powstania klubu naszym marzeniem było zorganizowanie rajdu.
Ponad rok temu postanowiliśmy, że zadebiutujemy jako organizatorzy. I tak 3
Maja 2008 roku odbył się I Rajd Kosynierów. W dwóch klasach Extreme i
Wyczynowo/turystycznej wystartowało 50 załóg + ekipa RMI TEAM w której za
sterami podstawionego przez nas samochodu wystartowali zwycięzcy konkursu
radia RMI. Rajd według uczestników był bardzo udany, my również tak
uważamy. Nie zaliczyliśmy żadnej wpadki organizacyjnej a atmosfera panująca
na rajdzie była miła i przyjazna uczestnikom. Teraz chcąc ciągle się
rozwijać mamy zamiar zrobić imprezę o jeszcze wyższym poziomie. Naszym
marzeniem jest stworzyć rajd który będzie mógł konkurować najlepszymi w
Polsce. Na którym zmierzyć się będą mogli najlepsi z najlepszymi.
By Mati